dzielnica fikcji

Dryft

10 września 2012

   Recenzję tej książki pisałam już kilka miesięcy temu dla Archipelagu. Okazuje się, że jest to jedna z powieści, które wytrzymują próbę czasu, bo nadal mam ją w pamięci ze szczegółami, dlatego chciałam, aby zaistniała także na blogu. Może dlatego, że tło wydarzeń jest dokładnie takie, jak lubię – mała wioska na wybrzeżu Irlandii, dzikie wybrzeże i ocean, wyrzucający na brzeg przeróżne przedmioty. Nie wiadomo, co fala przyniesie ze sobą, na brzegu leżą zarówno rzecz drobne, zniszczone i zapomniane, jak i niegdyś opłakiwane pamiątki cudzej przeszłości.

Bohaterka powieści, Lara, ma co opłakiwać. Ostatnie kilka lat spędziła w Ameryce Południowej, stale przenosząc się z miejsca na miejsce. Koczowniczy tryb życia prowadziła z mężczyzną, którego kochała i z synkiem. Pewnego dnia jednak, na gwarnym targowisku w Brazylii, rączka synka niepostrzeżenie wysunęła się z jej dłoni i zanim Lara zorientowała się, co się stało, chłopczyk znikł. Zrozpaczona matka desperacko przemierzała kontynent, szukając go, aż wreszcie, złamana i pozbawiona nadziei, wróciła do rodzinnej Irlandii.

Lecz i tutaj dopadają ją wspomnienia, zarówno te z ostatnich kilku lat, jak i wcześniejsze, sprzed wyjazdu. Lara spotyka mężczyznę, którego kiedyś z wzajemnością kochała, a który teraz jest mężem jej kuzynki. „Dryft” nie jest jednak tanim romansidłem i choć dawne uczucie ponownie się odezwie, to jednak nic nie będzie takie jak wcześniej, i nic nie będzie takie, jak czytelnik się spodziewa.

Gillece składa swoją opowieść z okruchów, drobiazgów wyrzucanych na brzeg przez fale, i prowadzi ją zaskakująco miękko i płynnie. Swój głos zyskują poszczególni bohaterowie dramatu – Lara, jej dawny ukochany Christy i jego żona Sorcha. Każda z tych opowieści tak samo przykuwa uwagę i wszystkie są tak samo nieprzewidywalne.

Wciągająca, delikatna powieść, słusznie nagrodzona European Union Prize for Literature. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, zajrzyjcie do ostatniego numeru Archipelagu (polecam oczywiście cały magazyn!), zaś jeśli zachęciłam Was do lektury, to Wydawnictwo Stopka ufundowało dla czytelników Miasta Książek jeden egzemplarz. Aby go otrzymać, należy w komentarzu odpowiedzieć na pytanie: 

Dlaczego niewielkie miejscowości na pustkowiu tworzą tak sugestywne tło literackie?

Jedna z odpowiedzi zostanie nagrodzona egzemplarzem „Dryftu”. Macie czas do środy do godziny 20, zapraszam do zabawy!

Update: Jako że książka będzie mogła być wysłana dopiero za tydzień, przedłużam czas trwania konkursu do kolejnej środy!

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply