dzielnica fikcji, Featured

Co czytać na urlopie? Obszerna lista książek na lato

14 lipca 2019

Wiecie, że Miasto Książek kończy dzisiaj 12 lat!? Mam wrażenie, że prowadzę tego bloga od zawsze! Rośnie z moją córką, która już za chwileczkę, już za momencik będzie licealistką (po przejściu przez horror rekrutacji przy podwójnym roczniku), a przecież miała dopiero 3 lata, kiedy w letnie popołudnie usiadłam przy komputerze i kliknęłam „Załóż bloga”. Albo „Zacznij pisać”. A może jeszcze inaczej. Polskich blogów o książkach było wtedy dopiero kilka, ale czytałam angielskie i zazdrościłam. Też chciałam mieć taką książkową społeczność – ludzi, z którymi mogłabym się wymieniać uwagami o książkach, polecać sobie lektury i po prostu gawędzić o tym, co czytamy. I proszę – dwanaście lat później jesteśmy tutaj – i wy, i ja, a choć blogi książkowe rozmnażają się jak przez pączkowanie, ale cały czas chce wam się do mnie zaglądać. Dziękuję wam bardzo za te wszystkie lata!

A ponieważ znowu jest słoneczne, letnie popołudnie, pomyślałam, że przygotuję dla was olbrzymie, inspirujące i różnorodne zestawienie książek na lato. Sama od kilku dni zastanawiam się, co jeszcze powinnam załadować na czytnik, bez czego nie będę mogła się obejść i co warto mieć, kiedy dopadnie mnie zmęczenie, kryzys czytelniczy czy po prostu nuda. Jeśli więc sami poczujecie, że nie wiecie, co przeczytać (co się zdarza chyba każdemu, nawet jeśli półki uginają się od nieprzeczytanych książek!), nie musicie przeszukiwać gorączkowo internetu – wystarczy, że zajrzycie tutaj! Zebrałam dla was książki bardziej i mniej ambitne, powieści, reportaże, kryminały, nowości i starocie – na każdą pogodę i na każdy nastrój. Część z nich sama mam zamiar przeczytać wkrótce, inne już czytałam i szczerze polecam. I choć wiele osób uważa, że książka na lato to taka sama lektura, jak na każdą inną porę roku, nie zgodzę się z tym. Latem bywamy bardziej rozproszeni, uwagę odciągają różne bodźce, zwłaszcza jeśli jesteśmy gdzieś na wyjeździe. Wtedy sprawdzają się więc książki atrakcyjne fabularnie, które po prostu wciągają. Z drugiej strony, jeśli mamy w lecie więcej czasu, łatwiej nam sięgnąć po rzeczy bardziej obszerne, może nawet nieco trudniejsze, które odkładaliśmy na później.

Dobre powieści z tego roku

Zacznijmy może od książek, po której sama najchętniej sięgam latem. Mając przed sobą kilka wolnych godzin, często (choć oczywiście nie zawsze) mam ochotę na soczystą, dobrze napisaną powieść, najchętniej w miarę obszerną. Taką, z której bohaterami zdążę się polubić, a przynajmniej poznać, zanim przewrócę ostatnią stronę, i która da mi dużo do myślenia.

Nino Haratischwili „Kotka i Generał”, tłum. Urszula Poprawska

Nie czytałam „Ósmego życia” (nie wykluczam, że nadrobię w tym roku), od tej książki zaczęłam więc znajomość z gruzińską autorką, która pisze po niemiecku. „Kotka i Generał” to historia kilku osób, których życie zmieniła tragedia sprzed lat. Kotka to młoda aktorka, a Generał chce jej zlecić coś nietypowego. Oferuje wiele pieniędzy tylko dlatego, że jest podobna do pewnej czeczeńskiej dziewczyny, i prosi, żeby nagrała krótki filmik, który ma zamiar rozesłać do swoich dawnych towarzyszy broni. Kotka rozumie, że została wciągnięta w grę, której reguł nie zna. Po jakimś czasie to samo dociera do czytelnika. To powieść z tzw. średniej półki, angażująca i zagadkowa.

Sebastian Barry „Dni bez końca”, tłum. Jędrzej Polak

Nie całkiem już nowa powieść, która jednak chyba nie otrzymała tyle uwagi, na ile zasługuje. Autor otrzymał za nią Costa Book Award w 2016 roku – to jedna z nagród, które bardzo lubię. To opowieść o XIX-wiecznej Ameryce i o dwóch mężczyznach, którzy przygarnęli indiańską dziewczynkę. Doskonała, pięknie napisana i niebanalna powieść o zaplątaniu w historię i szukaniu swojego miejsca, dość przewrotna i zaskakująca.

Tommy Orange „Nigdzie indziej”, tłum. Tomasz Tesznar

Znowu Ameryka i znowu Indianie, ale tym razem współczesność. Dwanaście osób, które wybierają się na wielki zjazd plemienny, dwanaście powodów, dwanaście historii. To książka o tym, kim są współcześni rdzenni Amerykanie, o tożsamości, uzależnieniach i tradycji. Myślę, że będzie to jedna z moich lektur tego lata.

Jesmyn Ward „Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie”, tłum. Jędrzej Polak

Skoro już jestem przy współczesnej literaturze amerykańskiej, polecę wam książkę, którą na nasz rynek sprowadziłam (dzięki takim książkom uwielbiam swoją pracę!). Rzadko piszę o książkach, przy których pracowałam, ale tym razem kilka ujmę w tym zestawieniu, bo mam pewność, że to ciekawe lektury, po które warto sięgnąć tego lata! Ward jest dwukrotną laureatką National Book Award, a jej powieść to portret amerykańskiego Południa i pewnej dysfunkcyjnej rodziny. Ostrzegam, że autorka sięga po swoisty realizm magiczny, więc niech nie zdziwią was elementy nadprzyrodzone.

Gabe Habash „Nazywam się Stephen Florida”, tłum. Jędrzej Polak

Jeszcze jedna książka Wydawnictwa Poznańskiego, choć tym razem nie „moja”. Mocna, niepokojąca opowieść o chłopaku, który marzy o tytule mistrzowskim w zapasach, jest przede wszystkim historią obsesji, samotności i szaleństwa. Świetnie się czyta, więc nawet jeśli zapasy to nie wasza bajka, rozważcie lekturą. Możecie się przyjemnie zdziwić

Sally Rooney „Normalni ludzie”, tłum. Jerzy Kozłowski

Książka, o której było bardzo głośno w Wielkiej Brytanii, niby zwyczajna, ale elektryzująca. Pojawiła się na setkach list z książkami, które trzeba przeczytać, więc chyba warto sprawdzić, czy zasłużenie? Dwójka nastoletnich bohaterów, którzy w szkole udają, że nic ich nie łączy. W rzeczywistości matka Connela sprząta w domu rodziców Marianne. To nie jest jednak powieść o nastoletniej miłości z przeszkodami, w „Normalnych ludziach” znajdziemy dużo więcej. Czytałam po angielsku i mam zamiar przeczytać jeszcze raz, tym razem po polsku.

Kryminały na niepogodę i na plażę

Jo Nesbø „Nóż”, tłum. Iwona Zimnicka

Chyba każdy miłośnik kryminałów czekał niecierpliwie na kolejną powieść mistrza Nesbø. Przyznam, że mam trochę zaległości w cyklu o Harrym Hole, ale tym lepiej – nadrobię je i od razu sięgnę po „Nóż”, który, jak ptaszki ćwierkają, trzyma poziom! Harry znowu pije, znowu ma problemy osobiste, a w dodatku przeżył jakiś koszmar, którego nie pamięta. Zresztą nieważne, o czym to jest, i tak wiadomo, że przeczytam!

Jussi Adler Olsen „Wisząca dziewczyna”, tłum. Joanna Cymbrykiewicz

Jussi Adler Olsen, jeden z najlepszych „kryminalistów” skandynawskich, wrócił na nasz rynek! Jeśli go nie znacie, sporo dobra przed wami. Najnowsza powieść to szósta część cyklu o Departamencie Q, który zajmuje się rozwiązywaniem spraw beznadziejnych. Tym razem śledztwo zaprowadzi bohaterów na Bornholm, gdzie działa tajemnicza sekta. Największą zaletą tego cyklu są główni bohaterowie – zabawni, dający się lubić. Tu i tu znajdziecie recenzje wcześniejszych tomów.

Jorge Zepeda Patterson „Morderczy wyścig”, tłum. Joanna Ostrowska

Kryminał, którego akcja toczy się podczas Tour de France? Chętnie przeczytam, choć kibicką raczej nie jest. Tym niemniej nie raz oglądałam transmisję z kolejnych etapów i widzę potencjał takiego, a nie innego tła! W „Morderczym wyścigu” mamy więc mordercę w peletonie, a jeden z zawodników otrzymuje od policji nietypowe zadanie – ma tropić przestępcę. Każdy jest podejrzany. Pachnie Agathą Christie, nieprawdaż?

Jessica Fellowes „Morderstwo w pociągu”, tłum. Robert Ginalski

Skoro jesteśmy przy Agacie Christie, wspomnieć należy o dobrym kryminale retro, który czytałam jakiś czas temu podczas podróży pociągiem. Starałam się nie pokazywać za bardzo okładki, żeby nie niepokoić współpasażerów 😉 „Morderstwo w pociągu” to bardzo klimatyczna powieść, której akcja toczy się w międzywojennym Londynie. Główna bohaterka klepie biedę i musi się wystrzegać ojczyma, który próbuje ją nakłonić do nierządu. Pewnego dnia otwiera się przed nią nowa perspektywa – może dostać pracę jako opiekunka do dzieci w rodzinie państwa Mitford (tak, mowa o TYCH Mitfordach). Jej przyjaciółką zostanie Nancy Mitford, ciekawska nastolatka, która bardzo interesuje się tajemniczym morderstwem dokonanym w pociągu. Przyjemna, bardzo wciągająca lektura, doskonała na plażę.

Anna Kańtoch „Pokuta”

Premiera dopiero 31 lipca, ale to znaczy, że jeśli nie czytaliście poprzednich dwóch kryminałów Anny Kańtoch, których akcja toczy się w PRLu („Łaska” i „Wiara”), macie czas, żeby to nadrobić. To świetne, wielowymiarowe, nieoczywiste kryminały, bardzo klimatyczne i działające na wyobraźnię. Intrygi są logiczne, trudne do rozwikłania, a tło odmalowane niezwykle plastycznie. Warto na nie poświęcić kilka letnich wieczorów!

Stuart Turton „Siedem śmierci Evelyn Hardcastle”, tłum. Łukasz Praski

Nietypowy kryminał, na który warto mieć trochę czasu, intryga jest bowiem wyjątkowo pomysłowa i bardzo tajemnicza, a lektura wymaga odrobiny skupienia. Główny bohater osiem razy przeżywa ten sam dzień. Jest gościem na przyjęciu w pewnej wiejskiej posiadłości, ale codziennie budzi się w innym ciele. Wieczorem tego dnia zostaje zamordowana córka gospodarzy, a zadaniem naszego bohatera jest wyśledzenie mordercy. Wie, że jeśli mu się to nie uda, nigdy nie wydostanie się z tego zapętlenia w czasie. Co więcej, codziennie budzi się, pamiętając swoje poprzednie wcielenia, może więc dokładać kolejne cegiełki do swojej wiedzy na temat podejrzanych. Dobrze się bawiłam przy lekturze, ale nie ukrywam, że lubię takie nietypowe książki.

Jane Harper „Siła natury”, tłum. Magdalena Nowak

To będzie jedna z moich letnich lektur. Bardzo podobała mi się pierwsza powieść autorki, „Susza”, a australijskie kryminały to podobno nowy trend. W tej części znowu pojawia się Aaron Falk, a śledztwo znowu prowadzi go na australijską prowincję. Mam nadzieję, że autorka trzyma poziom, ponieważ „Susza” była świetna i bardzo dobrze napisana.

Lekkie i wciągające

Macie ochotę na coś lekkiego, przyjemnego i niewymagającego? Czemu nie, w końcu kiedy, jak nie latem? Czasem potrzebna jest po prostu wciągająca, ciepła i podnosząca na duchu powieść.

Gail Honeyman „Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze”, tłum. Magdalena Słysz

To urocza książka o samotnej, niezbyt atrakcyjnej urzędniczce, która wprawdzie doskonale sobie daje radę, ale czasem życie ją przygniata. Kiedy zakocha się w muzyku, jej życie diametralnie się zmieni. Trudno jej nie polubić, trudno nie kibicować jej z pozoru beznadziejnym staraniom, no i trudno się nie uśmiechać podczas lektury.

Bonnie Kistler „Nasz dom płonie”, tłum. Paulina Surniak

Bezczelna prywata, polecam bowiem kolejną książkę, do której wydania doprowadziłam (a niżej jeszcze jedną!), a co więcej, przetłumaczyłam ją. Czemu jednak miałabym ją pominąć, skoro uważam, że to doskonała lektura na lato – wciągająca i wzruszająca. Mamy tu rodzinę patchworkową – jest ona, on i dzieci, które mieli z poprzednimi partnerami, ale wychowują jak wspólne. Układa im się świetnie, dopóki pewnego dnia w wyniku wypadku nie ginie jej córka. Za kierownicą siedział jego syn. Jak żyć po czymś takim? W dodatku w pewnym momencie chłopiec zaczyna zmieniać wersję wydarzeń. Czy można mu zaufać? Mam nadzieję, że się wciągniecie!

Taylor Jenkins Reid „Siedmiu mężów Evelyn Hugo”, tłum. Agnieszka Kalus

Kolejna nasza nowość, którą polecam. To przyjemna książka na kilka wieczorów, niezbyt wymagająca, ale nieźle napisana i nieszablonowa. Młoda dziennikarka rozmawia z hollywoodzką gwiazdą, która zdradza jej wszystkie swoje sekrety, upierając się przy tym, że wywiad może ukazać się dopiero po jej śmierci. Evelyn to ciekawa bohaterka, która potrafi zaskoczyć i którą trudno rozgryźć. Czyta się lekko i przyjemnie, na plażę jak znalazł!

Maria Semple „Gdzie jesteś, Bernadette?”, tłum. Maciej Potulny

Marie Semple to scenarzystka specjalizująca się w sitcomach, zna więc sztuczki, które przytrzymują uwagę czytelnika. Ekscentryczna Bernadette, matka zdolnej czternastolatki, pewnego dnia po prostu znika. Córka, która w nagrodę za dobre wyniki w nauce poprosiła rodziców o obiecaną już dawno wycieczkę na Antarktydę, to urocza narratorka, która ciepło i często z humorem opowiada nam o matce. To dość zagadkowa powieść, jednocześnie lekka i poważna

Z zakurzonych półek

Wakacje to idealna pora na to, żeby wyciągnąć wreszcie z półek dawno kupione i wciąż nie przeczytane książki, o których kiedyś było głośno, ale na które nie udało nam się znaleźć czasu. Jeśli macie ochotę na coś niekoniecznie nowego, ale na pewno dobrego, możecie skorzystać z listy, którą przygotowałam parę miesięcy temu (tutaj), albo wybrać coś z poniższych propozycji. Ewentualnie po prostu przejrzeć swoje półki 😉

Alice Sebold „Nostalgia anioła”, tłum. Hanna Szajowska

Sama chętnie wrócę do tej książki, która była prawdziwym hitem w 2002 w USA. Narratorką tej mocnej i poruszającej powieści jest czternastoletnia Susie, zgwałcona i zamordowana przez sąsiada. Relacjonuje swoją historię z zaświatów, obserwuje, jak jej morderca zaciera ślady, jak rodzina próbuje zrozumieć, co się stało, jak policja prowadzi śledztwo. To debiut, ma słabsze momenty, ale wywiera duże wrażenie

Jon Krakauer „Wszystko za życie”, tłum. Magdalena Jakóbczyk-Rakowska

Mam wrażenie, że nowsze, niedawno wydane książki Krakauera sprawiły, że trochę zapomnieliśmy o książce, która przyniosła mu sławę. A przecież „Wszystko za życie” to idealna książka do plecaka, książka o marzeniach, o pragnieniu życia blisko przyrody, o poszukiwaniu siebie i o poszukiwaniu prawdy. Warto ją sobie przypomnieć.

Larry McMurty „Na południe od Brazos”, tłum. Michał Kłobukowski

Przeczytaliście już wielki western amerykańskiego mistrza? Jeśli nie, to chyba czas najwyższy! Jeszcze parę lat temu wymówką były wysokie ceny książki McMurty’ego, którą z trudem można było zdobyć w antykw