Featured, książki roku

Książki roku 2019

31 grudnia 2019

Nie narzekam na mijający rok. Po smutnym i kiepskim 2018, ten rok był dla nas łaskawszy, wypełniony podróżami, pracą (satysfakcjonującą), spotkaniami i książkami. Zimą oglądaliśmy wschód słońca na pustyni i zachwycaliśmy się kolorami Maroka, latem przemierzyliśmy pociągami Azję, zakochaliśmy się w Bajkale i wróciliśmy po raz kolejny nad górskie jeziora Kirgistanu. Dwanaście dób w pociągu sprawiło, że przeczytałam latem więcej niż zwykle, ale poza tym starałam się zwalniać, czytając tylko to, na co naprawdę miałam ochotę. Czytam tyle do pracy, że muszę odpoczywać od książek i nie mam z tym problemu. Owszem, ciągle zdaje mi się, że coś mnie omija, że nie nadążam, ale wiem dobrze, że nadążać się po prostu nie da.

Nie napiszę więc, ile przeczytałam książek, bo jak zwykle trudno je policzyć. Nie spisuję niewydanych manuskryptów (nie przestaje mnie bawić to, że pod tym romantycznym słowem kryją się dzisiaj zwykłe pdfy), notuję tylko to, co przeczytałam dla przyjemności. Co roku czytam mniej więcej tyle samo, ten rok nie jest wyjątkiem. Najwyraźniej prowadzę, wbrew pozorom, dość regularny tryb życia, przynajmniej czytelniczo.

A żeby tradycji stało się zadość, wybrałam dziesięć książek, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Nie są to tylko tytuły wydane w tym roku, ale (niestety) nowości zdecydowanie dominują. Nie ma wśród nich książek Wydawnictwa Poznańskiego, choć parę chętnie bym zamieściła 🙂

Kolejność przypadkowa.

Marcel Proust „W stronę Swanna”, tłum. Krystyna Rodowska, wyd. Officyna 2018

Zaczynam z przytupem. Snobistycznie i ambitnie, a co. Zawsze bałam się Prousta, ale piękne, nowe wydanie i ciekawy projekt tłumaczeniowy wydawnictwa Officyna sprawiły, że poczułam się zachęcona. Czytałam „W stronę Swanna” przez kilka miesięcy, czasem po małym kawałeczku, czasem zanurzając się na kilka dni. Czytałam dla pięknej frazy, dla bogactwa słów i bardzo żałuję, że nie mogę go przeczytać w oryginale. Piękne doświadczenie, które będę kontynuować, ukazał się już bowiem drugi tom.

Colin Thubron „Po Syberii”, tłum. Dorota Kozińska, wyd. Czarne 2011

Wróciłam do tej książki po latach, w kolei transsyberyjskiej, kiedy za oknem migotały wody Jeniseju. Po raz kolejny zachwyciłam się tym, jak Thubron patrzy, jak pisze. Nie ma w nim ani grama zachodniej wyższości, jest tylko zaciekawienie, ogromna wiedza i erudycja. Kiedy ja spacerowałam nad Bajkałem, autor tej książki – osiemdziesięciolatek! – był także na Syberii, w dużo trudniej dostępnym regionie, pracując nad kolejną książką. Chciałabym być Thubronem, kiedy dorosnę. A póki co nie mogę się doczekać jego nowej książki.

Joanna Gierak-Onoszko „27 śmierci Toby’ego Obeda”, wyd. Dowody na Istnienie 2019

Debiutancka książka Joanny Gierak-Onoszko znalazła się w wielu zestawieniach najlepszych książek roku, i nie dziwi mnie to. To świetnie napisany reportaż o sprawach ważnych i trudnych. Przeczytałam dopiero niedawno i jestem po wrażeniem. Najbardziej podoba mi się to, że autorka nie zdecydowała się na książkę o Kanadzie, w której zmieściłaby kilka lub kilkanaście ciekawych tematów. Wybrała jeden, wstrząsający, i potrafiła zbudować wokół niego całą opowieść.

Michał Milczarek „Donikąd. Podróże na skraj Rosji”, wyd. Czarne 2019

Kolejna książka o Rosji w moim zestawieniu – nic dziwnego, tematy rosyjskie zdominowały moje tegoroczne lektury. Czytając „Donikąd”, czułam się rozdarta. Przeważnie zachwycał mnie styl Milczarka, który trochę chyba wzorował się na Ziemowicie Szczerku, ale chwilami czułam, że ociera się o egzaltację i banał. Ostatecznie jestem jednak zauroczona, i jak napisał na okładce Szczerek właśnie, zmilczarczona. Napiszę więcej, bo mam ochotę zasypać was cytatami z tej książki!

Maciej Zaremba Bielawski „Dom z dwiema wieżami”, tłum. Mariusz Kalinowski, wyd. Karakter 2018

Kolejna książka, o której napisali już wszyscy, nie ma więc co się powtarzać. Zaremba Bielawski pokazuje, jak wykorzystać rodzinną historię do opowiedzenia czegoś więcej. To książka o tym, co to znaczy być Żydem w Polsce, o mowie nienawiści i tym, do czego prowadzi. Lektura konieczna i obowiązkowa. Zwłaszcza dziś.

Paweł Piotr Reszka „Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota”, wyd. Agora 2019

Oszczędny w słowach reportaż o pamięci, a raczej jej braku, o tym, jak człowiek człowiekowi plądruje grób i bezcześci szczątki. Kolejna ważna i bolesna lektura, o której nie da się zapomnieć. Więcej tu.

Monika Sznajderman „Pusty las”, wyd. Czarne 2019

Ujęła mnie ta książka o szukaniu śladów ludzi, którzy mieszkali w naszych miejscach przed nami. To także książka o pamięci, którą Sznajderman stara się przywracać. Dla mnie, tak jak dla autorki, ważne jest to, czyimi ścieżkami chodzę, kto wytyczył drogę do mojego domu, uprawiał jabłonki rosnące na łące. „Pusty las” to historia wysiedleń, ale też budowania życia w miejscach zostawionych przez innych. Piękna.

Urszula Zajączkowska „Patyki, badyle”, wyd. Marginesy 2019

Autorka jest badaczką, ale też poetką, opowiada więc o patykach i badylach z czułością i wiedzą zarazem. Takie przyrodopisarstwo cenię sobie najwyżej. Przeczytałam z wielką przyjemnością i będę wracać po wielokroć.

Mikołaj Łoziński „Stramer”, Wydawnictwo Literackie 2019

Na koniec dwie powieści, których na zdjęciu brak, powędrowały już bowiem w świat. Jedna z najlepszych powieści, jakie przeczytałam w tym roku. Codzienność przedwojennego Tarnowa i losy żydowskiej rodziny w latach przed zagładą. Więcej tu.

Alice Zeniter „Sztuka tracenia”, tłum. Agnieszka Rasińska-Bóbr, Wydawnictwo Sonia Draga 2019

Historia utraty i wysiedleń nie jest tylko naszą historią. Alice Zeniter napisała piękną powieść o algierskiej rodzinie, która musiała uciekać z ojczyzny po tym, jak ojciec opowiedział się po stronie Francji w przededniu odzyskania przez Algierię niepodległości. To opowieść o pamięci i utracie, o byciu imigrantem w Europie i byciu obcym we własnym kraju. Świetna, czytajcie! Więcej tu.

Jeśli macie ochotę podzielić się swoimi olśnieniami czytelniczymi tego roku, z przyjemnością o nich poczytam! Życzę wam też, aby kolejny rok był dla was dobry!


You Might Also Like

11 komentarzy

  • Reply Zawsze w książkach 1 stycznia 2020 at 14:46

    W moim zestawieniu również znalazło się miejsce dla „Stramera”. Kawał bardzo dobrej prozy. Nowości przeważają, ale co zrobić? Rok 2019 i dla mnie był łaskawy, ale zawsze może i musi być lepiej. Takie zaklinanie rzeczywistości plus dobre myśli ponoć działają. Nie omieszkam sprawdzić. W tym roku chciałabym przeczytać więcej reportaży, mam sporo zaległości. Numerem 1, jeśli chodzi o lekturę przeczytą w 2019 roku, jest dla mnie niewielkiej objętości książka Olgi Hund, „Psy ras drobnych”. Zapraszam do odwiedzenia mojego bloga. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

  • Reply Ola 1 stycznia 2020 at 20:15

    Mnie w tym roku rozłożyła na łopatki Grochola. „Zranić marionetkę” czytałam ze ściśniętym gardłem. Straszna historia. Bardzo „nieGrocholowa”. Z kryminałów zapamiętam „Pchłę” Anny Potyry. Podobał mi się też „Kolor milczenia” Elia Barcelo i „Wielka samotność” K. Hannah. Za Twoją polecanką przeczytałam teraz na Świętach „Łaskę” Kańtoch i chętnie poznam inne powieści tej autorki. Pozdrawiam życząc dobrego roku 🙂

  • Reply Ania 3 stycznia 2020 at 15:01

    I ja miałam szczęście w 2019, chociaż przeczytałam mniej niż zwykle. Z non-fiction zapamiętam „Posełki” Olgi Wiechnik, a powieści najlepsze (o! Jakoś tak mainstreamowo wyszło😉) to Seethalera „Całe życie”, Twardocha „Król” i „Królestwo”, cykl Atwood „Maddaddam” i Moss „Między falami”. Z uroczych drobiazgów Holmberga „Ture Sventon w Paryżu” oraz „Dolina Muminków w listopadzie”. To moje pierwsze Muminki, więc ciekawie się złożyło, że w książce nie pojawia się ani jeden Muminek…
    A książką roku jest dla mnie wybitna czeska powieść Anny Bolavy „W CIEMNOŚĆ”.
    Pozdrawiam serdecznie!

  • Reply Marta Szu 3 stycznia 2020 at 23:20

    Dziękuję za ten wpis! „Stramer” i „Sztuka tracenia” czekają w kolejce, a „Patyki i badyle” na pewno zakupię na wiosnę 🙂
    Z książek przeczytanych przeze mnie w 2019 roku największe wrażenie zrobiły na mnie „Wrócę, gdy będziesz spała” Patrycji Dołowy, „Zulejka otwiera oczy” oraz „Czarnobylska modlitwa” i „Czasy secondhand” Swietłany Aleksijewicz.

  • Reply Bazyl 5 stycznia 2020 at 07:33

    Dwie z wymienionych przeczytane, trzecia wkrótce. Miło spędziłem czas przy młodzieżowym cyklu „Emila Holmes”, o młodszej siostrze Sherlocka 🙂

    • Reply Bazyl 5 stycznia 2020 at 07:34

      „Enola Holmes”! Dziękuję autokorekto 🙁

  • Reply mono.tema 9 stycznia 2020 at 20:16

    Prousta wydało chyba też na nowo Wydawnictwo MG. Nawet mam, tylko odwagi brak. Patyki i badyle wrzuciłam na wirtualną półkę. Czekają. Najchętniej przeczytałabym wszystko o Rosji. Ale nade wszystko – Płuczki

  • Reply Qbuś pożera książki 10 stycznia 2020 at 10:38

    Widzę, że fakt królem jest. U mnie proporcje pewnie byłyby odwrotne, bo literatury faktu nie czytam za wiele.

  • Reply Pieriedyszka 14 stycznia 2020 at 21:16

    Też w tym roku zacząłem Prousta.
    Ponownie po około 15 latach.
    Rok mi to w tamtym czasie całość zajęła. Bałem się że teraz cały czar pryśnie. Ale jednak nie.
    Nadal jest to gigantyczna literatura.
    Natomiast „Stramer” uważam za przereklamowaną powieść.
    Najlepsze tegoroczne wg mnie (nie czytałem jakoś wiele) to „Cieśniny” Nowickiego – „Dom z dwiema wierzami” i „Mapy” Sadurskiej.
    Plus „Shit Show” LeDeffa.
    Wielka frajda również z nieco starszymi rzeczami.
    „Stara Słaboniowa i Spiekładuchy” i trylogia Atlasów Brooke-Hitchinga <3

  • Reply Kasia 19 stycznia 2020 at 19:39

    To mój apel dziękuje i pozdrawiam

    Kasia choruje na dziecięce porażenie mózgowe. Urodziła jako wcześniak, przy porodzie doszło do niedotlenienia mózgu. Nie chodzę poruszam się wyłącznie na wózku. Wymagam pomocy drugiej osoby w codziennych czynnościach, w wyjściu z domu.
    Uważam, że w życiu trzeba mieć cel. Konsekwentnie spełnia swoje marzenia: marzyła o studiach prawniczych i jest prawnikiem. Dzięki rodzicom, którzy dowozili mnie na zajęcia, w 2006 roku obroniłam się z prawa gospodarczego, potem ukończyła podyplomowe z rachunkowości i finansów.
    W wolnym czasie uczę się sama włoskiego. Pisze artykuły. Jeden z nich opublikowała lokalna gazeta,
    Bardzo lubie podróżować, poznawać nowe miejsca. Nie rezygnuje z marzeń.

    Choroba jest nieuleczalna. Jedyny dostępny lek to rehabilitacja. Miesięczny koszt zajęć z fizjoterapeuta to 2000 miesięcznie A NFZ nie refunduje rehabilitacji dla osób z dziecięcym porażeniem mózgowym…
    Za zgromadzone dotychczas pieniądze kupiłam wózek inwalidzki, specjalne ortezy do chodzenia, i codziennie ćwiczę z fizjoterapeuta. Co można zobaczyć na zdjęciach.

    To ten czas, gdy wszyscy dokoła proszą o 1% naszego podatku na jakiś bardzo ważny cel: chore dziecko, schronisko dla zwierząt, szkoła, stowarzyszenie…. Bardzo mnie frustruje fakt, że potrzebujących jest tak wielu, a procent tylko jeden. Tym bardziej trzeba go podarować.

    Do PIT należy wpisać:
    KRS 0000186434
    Cel szczegółowy: 437/G Katarzyna Grzęda 1%

    Jeśli chcecie wesprzeć Kasię darowizną, to tutaj są potrzebne dane:
    Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym Słoneczko
    77-400 Złotów Stawnica 33A
    SBL Zakrzewo odział Złotów
    Nr konta 89-8944-0003-0000-2088-2000-0010
    Tytuł wpłaty: 437/G Katarzyna Grzęda darowizna

    Podziel się tym co oddajesz

  • Reply Namysłowska 3 22 stycznia 2020 at 09:08

    Z Twojego zestawienia „przerobiłam” dwie pozycje: „Płuczki” i „Dom z dwiema wieżami” ale jestem żydologiem – trudno, by było inaczej.
    Mnie samej 2019 minął najpierw na oczekiwaniu, a później trawieniu „Końca samotności” Janusza L. Wiśniewskiego. Nie rozczarował 🙂

  • Pozostaw odpowiedź Namysłowska 3 Cancel Reply