Niedzielna Dziesiątka

Niedzielna dziesiątka – książki o pieszych wędrówkach

1 marca 2015

Skoro już w tym tygodniu o pieszej wędrówce i książce na jej temat pisałam, pomyślałam, że spróbuję zrobić listę dziesięciu ciekawych książek, w których motyw pieszej wędrówki jest istotnym elementem fabuły. Zbliża się ta pora roku, w której niecierpliwie przeglądam mapy, przewodniki i strony linii lotniczych, zaczynając planowanie wakacyjnego wyjazdu, a wędrówka przez jakieś dzikie tereny jest dla mnie koniecznym składnikiem urlopu. Tym razem wybranie dziesięciu książek poszło szybko, głównie dlatego, że większości moich ukochanych książek o pieszych wyprawach nie znajdziecie w języku polskim. Oto moje ulubione literackie wędrówki:

1. J. R. R. Tolkien „Władca pierścieni”, tłum. Maria Skibniewska

Niewątpliwie jest to moja ulubiona książka o wędrowaniu. Nie tylko imponuje rozmachem i opisem świata, ale także zawiera mnóstwo pięknych, prostych myśli o podróżowaniu. Co powiecie na ten fragment?

Kto wie, co zakręt bliski kryje,
Drzwi tajemnicy, dziwną ścieżkę.
Tylem ją razy w życiu mijał,
Aż przyjdzie chwila, gdy nareszcie
Otworzy mi się droga nowa
Tam, dokąd księżyc nam się chowa,
I zaprowadzi mnie jak najdalej,
Tam, gdzie nad ziemią słońce wstaje.

I oczywiście złota myśl, prosta, ale w moim przypadku bardzo trafna – „Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, dokąd cię poniosą”.

2. C. S. Lewis „Srebrne krzesło”, tłum. Andrzej Polkowski

Pozostańmy jeszcze przez chwilę w kręgu klasyki fantasy. Moja ulubiona książka z cyklu „Opowieści z Narnii” to wyjątkowo mądra opowieść o pieszej wyprawie. Julia i Eustachy trafiają do Narnii, by odnaleźć dawno zaginionego królewicza Riliana. Aslan daje Julii zestaw wskazówek, tzw. znaków, które ta ma powtarzać każdego dnia. Jednak gdy znużenie podróżą staje się nie do zniesienia, Julia zaniedbuje ten najważniejszy obowiązek, tym samym pakując siebie i swoich towarzyszy w poważne kłopoty. Mądra i prosta to lekcja o tym, jak ważne jest pokonywanie zmęczenia i pamiętanie o tym, po co się wędruje. Dodajmy, że książka nie byłaby aż tak urocza, gdyby nie cudna postać Błotosmętka, którego czasami można zobaczyć w każdym towarzyszu podróży, a nawet w sobie. Ten wiecznie narzekający czarnowidz jest jednak wiernym przyjacielem, w dodatku wprowadza mnóstwo humoru do dość mrocznej opowieści.

3. Richard Adams „Wodnikowe wzgórze”, tłum. Krystyna Szerer

Zadziwiająca książka o królikach, które wędrują w poszukiwaniu lepszego świata. Brzmi dziwnie? Jeśli nie znacie jeszcze arcydzieła Adamsa, koniecznie go poszukajcie – to jedna z najmądrzejszych książek, jakie napisano. Nie jest to bynajmniej opowiastka dla dzieci, raczej alegoryczna opowieść o świecie, który jest odbiciem naszego, z mrożącymi krew w żyłach przygodami i uroczymi bohaterami do kompletu.

4. Patrick Leigh Fermor „Mani. Wędrówki po Peloponezie”, tłum. Ewa Krasińska

Szkoda, że nie została po polsku wydana najbardziej znana książka tego autora – „A time of gifts”, która jest pierwszą częścią trylogii opisującej szaloną wyprawę autora – z Holandii do Stambułu, pieszo, w latach trzydziestych dwudziestego wieku. Czekam niecierpliwie na polskie tłumaczenie, licząc że choć tyle czasu minęło, ktoś taką klasykę jednak wyda, tymczasem zaś cieszę się niezmiernie inną książką tego autora.

„Mani. Wędrówki po Peloponezie” to, jak z pewnością się nie domyślacie, relacja z pieszych wycieczek po Grecji. Choć książka ukazuje się u nas 55 lat po wydaniu oryginalnym, warto po nią sięgnąć – Patrick Fermor nie tylko był interesującym człowiekiem (pracował dla wywiadu), ale przede wszystkim potrafił doskonale pisać. Jego Peloponez staje się miejscem tak bliskim czytelnikowi, jak sąsiednia dzielnica. Opisy przyrody, w których nie ma zbędnego słowa, zachwycają, a w dodatku towarzyszą im ciekawe opowieści o historii i kulturze Grecji.

5. Tomas Espedal „Idź”, tłum. Iwona Zimnicka

Wyjątkowa na naszym rynku pozycja – książka właśnie o chodzeniu! Narrator pewnego dnia postanawia zerwać ze swoją partnerką, wybiera jednak dość niekonwencjonalny sposób. Po prostu wychodzi z domu i zaczyna iść przed siebie. Idzie, aż wreszcie przestaje myśleć o sobie, a zaczyna medytować o wędrowaniu. Rozmyśla o filozofach piszących o chodzeniu, wspomina Jana Jakuba Rousseau i Williama Wordswortha. Wspomina swoje dawne wędrówki i medytuje nad obecną.

„Idź” to zbiór luźnych myśli, bliższy długiemu esejowi osobistemu niż jakiemukolwiek innemu gatunkowi, do czytania powoli, najlepiej podczas własnej wędrówki.

6. Gao Xingjian „Góra duszy”, tłum. Wojsław Brydak

Pierwszy chiński laureat literackiej nagrody Nobla nie był w swoim kraju mile widziany. Kiedy dowiedział się, że grozi mu aresztowanie, wyruszył po prostu przed siebie – nie na Zachód, ale przez Chiny, szukając tradycyjnych obrzędów, dzikiej przyrody i marząc o tym, że odnajdzie coś pierwotnego. Książka, która powstała w wyniku tej podróży (autor przebył pieszo 15 tysięcy kilometrów!), nie jest łatwą lekturą. To typowa powieść postmodernistyczna, ze zmieniającym się narratorem, poszatkowanym stylem, przeplatającymi się gatunkami. Ja podczytuję ją od czasu do czasu, kiedy mam ochotę na tekst, który skłoni mnie do przemyśleń.

7. Bill Bryson „Piknik z niedźwiedziami”, tłum. Tomasz Bieroń

Przejdźmy może do lżejszych tekstów o wędrowaniu. Kolejna luka na polskim rynku zostanie wkrótce zapełniona – doskonała książka amerykańskiego pisarza ukazuje się u nas z siedemnastoletnim opóźnieniem. Bryson wybrał się wtedy na pieszą wędrówkę jednym z najbardziej znanych amerykańskich szlaków pieszych – nie tym samym, które wybrała Cheryl Strayed w „Dzikiej drodze”, ale szlakiem prowadzącym wzdłuż Appallachów. To ponad trzy tysiące kilometrów drogi przez dzikie ostępy, Bryson zaś relacjonuje swoją przygodę z właściwym dla siebie dystansem do rzeczywistości i humorem.

8. Liv Arnesen „Grzeczne dziewczynki nie chodzą na biegun”, tłum. Anna Marciniak-Zymmer

Nie wykluczam, że książka ta znajdzie się jeszcze w niejednej Niedzielnej Dziesiątce, należy bowiem do moich ulubionych. To inspirująca opowieść Norweżki, która poszła sobie na biegun południowy. Tak po prostu, sama, wydając mniej pieniędzy, niż jakikolwiek inny zdobywca bieguna. Prosta, zwyczajnie napisana opowieść o bynajmniej nie tak zwyczajnej kobiecie.

9. Cheryl Strayed „Dzika droga„, tłum. Joanna Dziubińska

Oczywiście w zestawieniu nie mogło zabraknąć książki, która je zainspirowała. Doskonała opowieść dziewczyny, która kupiła buty, plecak i przeszła Pacific Crest Trail, sama. Więcej o tej książce pisałam kilka dni temu.

10. A. B. Guthrie „Droga na Zachód„, tłum. Tadeusz Jan Dehnel

I inne książki opowiadające o wędrówce na zachód Ameryki. Wymieniłabym po raz kolejny serie Laury Ingalls Wilder o małym domku na prerii, ale jej bohaterowie na zachód raczej jechali. Natomiast osadnicy zmierzający do Oregonu, którzy są bohaterami nagrodzonej Pulitzerem powieści Guthriego, większość drogi pokonali pieszo, idąc obok swoich wozów. Te wędrówki przez prerię, góry i rzeki nie przestają mnie fascynować.

Zabrakło miejsca dla jakiejkolwiek opowieści o pielgrzymce do Santiago de Compostela, przede wszystkim dlatego, że czytałam chyba tylko jedną taką książkę, a jest ich na rynku już co najmniej kilka. Zabrakło „Długiego marszu” Sławomira Rawicza, nie potrafię bowiem przekonać się do książki, która może i jest dobrze napisana, ale jednak oparta na oszustwie. Zabrakło też książek o wędrówkach po górach, bo zasługują chyba na własną dziesiątkę.

Czego jeszcze, waszym zdaniem, brakuje? Lubicie czytać o pieszych wyprawach? Macie ochotę pójść w ślady bohaterów i po prostu ruszyć przed siebie, czy raczej cieszycie się tym, że nie musicie marznąć, moknąć i walczyć z pęcherzami?

 

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply