dzielnica fikcji

Pewnej zimy w Islandii

1 października 2013

   Czerwiec 1829 roku, Islandia. Dwie służące: Agnes Magnusdottir, Sigga Gudmundsdottir i Fridrik Sigurdsson, syn farmera, zostają skazania na śmierć za brutalne morderstwo popełnione na Natanie, właścicielu farmy na odludziu, i odwiedzającym go właśnie sąsiedzie. Sigga zostaje potraktowana najłagodniej – skazana jest tylko na dożywocie, zaś Agnes i Fridrik mają zostać straceni. Ponieważ jednak egzekucję trzeba przygotować, a w Islandii w tym czasie nie było więzień, postanowiono, że będą czekać na egzekucję w domach zwykłych rodzin. Agnes zostaje wysłana na północ kraju. Będzie przetrzymywana w domu, w którym mieszkała jako mała dziewczynka, u rodziny, która się jej boi i jej nie chce.

Ta sugestywna historia, wydawałoby się, że stworzona specjalnie dla powieściopisarza, zdarzyła się naprawdę. Agnes Magnusdottir była ostatnią skazaną na śmierć kobietą w Islandii. Hannah Kent, autorka „Skazanej”, zafascynowana jej historią, przekopała się przez niezliczone materiały źródłowe, przeczytała raporty, listy i kroniki z epoki, próbując dowiedzieć się, co naprawdę wydarzyło się między Agnes, Natanem i resztą ludzi uwikłanych w tę dramatyczną historię. Następnie przekuła suche relacje urzędników w przejmującą opowieść, wobec której trudno byłoby pozostać obojętnym.

Rodzina, z którą Agnes spędzi zimę, wydaje się dość zwyczajna. Surowa, stanowcza matka, dość bierny ojciec, który pracuje jako urzędnik państwowy i nie ma w domu wiele do powiedzenia, oraz dwie córki – wyniosła, pewna siebie Lauga i spontaniczna, naiwna Steina. Żyją wśród surowego krajobrazu, według rytmu wyznaczanego przez zmieniające się pory roku. Nie chcą u siebie morderczyni, ale nikt nie daje im wyboru. Gdy Agnes przyjeżdża, są zafascynowani, pełni obrzydzenia, a zarazem współczucia, widząc jej żałosny stan. Agnes okazuje się inna, niż sobie to wyobrażali. Stopniowo poznają historię jej życia, opowiadaną szeptem odwiedzającemu ją duchownemu, a potem już otwarcie reszcie rodziny. Opowieść rozwija się w miarę, jak postępuje zima, towarzyszy jej niezwykle sugestywny obraz życia codziennego na wsi islandzkiej na początku XIX wieku. Zamknięta społeczność, świetnie zorganizowana, przybycie obcej, która stopniowo staje się coraz bliższa, surowa islandzka przyroda determinująca losy całej bohaterów – to wszystko stanowi fantastyczny materiał na powieść, tym bardziej, że historia jest prawdziwa, a przynajmniej oparta na prawdziwych wydarzeniach. Autorka zręcznie wkłada kolejne fragmenty opowieści w usta kolejnych narratorów, pozwalając nam wczuć się w sytuację wielu zaangażowanych osób. Tym samym wszyscy stają się nam coraz bliżsi, realni. I choć od początku zdajemy sobie sprawę, jak to się najprawdopodobniej zakończy, napięcie rośnie i trudno oderwać się od lektury.

Opowieść przeplatana jest fragmentami urzędowych raportów oraz innymi dokumentami z epoki. Najciekawszy jest jednak głos Agnes – oryginalny i porażający. Niesamowite, że taką z pozoru chłodną i wyważoną książkę, która kipi aż od podskórnych emocji napisała autorka z Australii, która na Islandię trafiła niejako przypadkiem.

Moja ocena: 5.5/6


You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply